Instytut Nawigacji Wydziału Nauk Technicznych Dolnośląskiej Szkoły Wyższej oferuje kształcenie na kierunku nawigacja w specjalności żegluga śródlądowa. Proponowana oferta dydaktyczna jest pionierskim w skali całego kraju projektem dającym możliwość ukończenia studiów wyższych dedykowanych dla potrzeb żeglugi śródlądowej.
Chyba, że chodzi o kadry dla administracji publicznej??
Cytat
Bez jaj: - AM W Szczecinie nie wykształciła chyba jeszcze żadnego kapitana żeglugi śródlądowej więc nie zasługuje na miano "pierwszej" tym bardziej, iż wiele wskazuje na to, że właśnie w tym celu, aby powstał tam ten kierunek studiów zlikwidowano nam TŻŚ we Wrocławiu. Ponadto znakomita większość absolwentów tego kierunku to kobiety, a mogących dać im pracę Urzędów Żeglugi jest w Polsce kilka a nie kilkadziesiąt... Niepotrzebny jeszcze w Polsce RIS to kilka-, kilkanaście miejsc pracy (już zajętych zapewne, a jakże!). AM kształci urzędników, a nie marynarzy śródlądowych więc jej przydatność dla żeglugi śródlądowej jest żadna. Co masz więc na myśli szczurze okrętowy pisząc "kadre poziomu operacyjnego"? Co to za poziom? Zenza czy mostek? Smarownik czy kapitan? W czym Szczecin jest lepszy od Wrocławia jeśli chodzi o kształcenie kadr jakichkolwiek?
Z tego co wiem we Wrocławiu kierunek nawigacyjny miał powstać też już wcześnie, na oficjalnej stronie WNT owej uczelni nie ma ani słowa o nim.
Ja skończyłem inne studia choć chciałem na "naszym" kierunku i stwierdzam z całą stanowczością, że żaden sposób nie są mi one potrzebne na burcie wręcz niekiedy są powodem drwiny nie których starszych łodziarzy (to tak na marginesie) miałem to przykre doświadczenie pływać z kapitanem dla którego samo skończenie TŻŚ jest zbyteczne -- w jego mniemaniu wystarczy dobra szkoła zawodowa z odwrotnie proporcjonalną praktyką na barkach w stosunku do ilości godzin lekcyjnych jak ma to miejsce na dzień dzisiejszy.
Tak na koniec mojego wtrącenia: Szczecin zawsze bardziej patrzył w stronę morza niż Odry, a miasta które były kolebka polskiej żeglugi śródlądowej zatracają swój charakter albo już go straciły, giną po kolei nasze porty śródlądowe -- najbardziej widoczny przykład to Port Koźle
A więc jeszcze raz: uczyć - tak, uczyć żeglugi a nie uczyć żeglugoznawstwa.
Innym problemem jest kadra dydaktyczna. Nie mogę sobie jakoś wyobrazić absolwenta szkoły morskiej uczącego nawigacji śródlądowej. To zupełnie inny rodzaj wiedzy.
Pozdrawiam.
Kształcenie nawigacyjne jest koniecznością, ale nie koniecznie w Szczecinie.....
na efekty.
Pozdrawiam - Adam Reszka (w pewnym okresie uczeń kmdra Wróbla)
http://www.zeglug...cle_id=202
W przeciwnym razie szkoda "zachodu".
Pozdrawiam
J.Węgrzyn
http://pl.wikiped...Czaplewski
http://www.czaple...
Cytat
Aby tak się stało - musi ich ktoś zatrudnić. Samo wyższe wykształcenie nie gwarantuje pracy na nasze emerytury. Musi to być wykształcenie potrzebne - tzn. musi istnieć zapotrzebowanie na nie. Wiadomo, ze w tym przypadku nastąpi konflikt pomiędzy oczekiwaniami absolwentów, a realnymi szansami zatrudnienia ich przez armatorów. Ci ostatni wybiorą niżej wykształconych praktyków niż wysoko kwalifikowanych teoretyków. Jak słusznie zauważył Jurek Hopfer - na śródlądziu potrzebni są żeglugowcy, a nie żeglugolodzy.
Proszę także zwrócić uwagę na fakt, że na śródlądziu prowadzi się nawigację wzrokową (obserwowaną), a nie zliczoną (z map i przyrządów). Nawigator (kapitan, sternik) musi umieć sam wprowadzić statek do komory śluzy czy mijać się z innymi statkami na "grubość farby" w kanałach, a nie wyliczać pozycję i podawać kurs jakimś wyimaginowanym sternikom. Załoga przeciętnego, współczesnego statku rzecznego to dwóch ludzi! Jedynie na dużych statkach pracujących w cyklach całodobowych jest tej załogi więcej ale nadal nie ma tam miejsca dla kogoś, kto będzie stał jedynie przy mapie. Nie ma na statkach rzecznych oddzielnej kabiny nawigacyjnej i zapotrzebowania na pracującego w niej inżyniera-nawigatora (kartografa, hydrografa).
Wiedza teoretyczna - nawet najlepsza - nie daje żadnej szansy na zdobycie patentu kapitana - to troszkę tak, jakby powierzyć pilotowanie samolotu komuś, kto nauczył się tego na grach komputerowych.
oprócz tego pozwolę sobie dodać kilka słów z własnych przemyśeń.
Pan Krzysztof pisze:
Cytat
i dalej
Cytat
sądzę że byłoby to bardzo piękne w kraju w którym żegluga śródlądowa jest w pełni rozkwitu, natomiast w Polsce gdzie jest w stanie totalnej zapaści, obawiam się, że może być tylko obiektem niewybrednych żartów ze strony naszych zachodnich sąsiadów.
Od dawna obserwuję deprecjacje wykształcenia w naszym kraju,
do czego to prowadzi ? Ano do tego, że młodzież wyjeżdża do Anglii czy Irlandii i pracuje "na zmywaku" z dyplomem ukończenia wyższej uczelni w kieszeni. Czy taki sam los ma spotkać absolwentów omawianego kierunku ???
A przy tym wszystkim młodzież ma problemy takie jak nasz załogant Norbi, cytat z forum:
Cytat
Może więc lepiej zacząć od organizacji tego typu kursów, pewnie nie tylko Norbi byłby chętny....
Polecam lekturę naszej "Giełdy pracy". Tam jak w soczewce skupione są problemy edukacji w naszym środowisku zawodowym.