W nawiązaniu do prezentacji książki prof. Michalskiego (MICHALSKI, M.A.: "Statki parowe na polskich drogach śródlądowych. Bocznokołowe tom I". Wrocław 2009, s. 356)| Niesamowite! | 100% | [1 głos] | |
| Bardzo dobre | 0% | [Brak głosów] | |
| Dobre | 0% | [Brak głosów] | |
| Średnie | 0% | [Brak głosów] | |
| Słabe | 0% | [Brak głosów] |
Co Panowie o tym sądzicie ?
Czy ten kolejny tom jest już dostępny ?
Pozdrawiam
Marek Madura
Niegdyś Lesław Bartelski w swojej pracy: "AK. Podziemna armia", wypowiedział takie zdanie, które cytuję z pamięci: "Konspiracja ma to do siebie, że pozostaje po niej pewna strefa milczenia, pasjonująca, niczym nierozwiązana zagadka, której już nikt nie wyjaśni". Podobnie jest z wieloma statkami rzecznymi, których dzieje od położenia przysłowiowej "stępki" w XIX w., do kasacji niekiedy nawet w w. XXI, są owiane sprzecznymi legendami i na tyle pogmatwane, że ich rzetelne wyjaśnienie i wiarygodne odtworzenie nie jest dziś w znacznej części przypadków w pełni możliwe i stanowi ono ową "strefę milczenia". Ergo R11; wielu badaczy opierających się często na relacjach "naocznych świadków" łatwowiernie przyjmując je za pewnik i dowód historyczny, zbacza siłą rzeczy na interpretacyjne manowce, wpadając tym samym w swoistą pułapkę metodologiczną. Odnalezienie i dopasowanie brakujących klocków będzie w tej układance bardzo trudne, lub wręcz niemożliwe.
W tym miejscu wyrażam uznanie dla warsztatu historycznego Pana Janka B. "Borsuka" i jego wnikliwej kwerendy archiwalnej, co z satysfakcją dostrzegłem czytając jego komentarze. Zgadzam się z jego sceptycyzmem odnośnie profesjonalnego przygotowania recenzenta tego opracowania z tytułem profesora. Żałuję niepomiernie, że nie nadarzyła mi się okazja poznać Pana bliżej. Biję się w piersi biorąc winę na siebie, kiedy omawiając pierwszy tom o bocznokołowcach skupiłem się na układzie logicznym treści, dyskretnie pomijając słabsze strony meritum opracowania. Nie potrafię odnieść się jednak do wielu fragmentów licznych pozycji katalogowych z braku wiedzy szczegółowej. Obce mi też są wszelkie przejawy nepotyzmu naukowego.
Komentując treść merytoryczną książek prof. Michalskiego, powinniśmy hołdować zasadzie, aby język giętki wypowiedział wszystko to, co pomyśli głowa i co pozwoliłoby na przejrzystą i wiarygodną interpretację faktów. W sytuacjach takich nie jestem zwolennikiem ulegania emocjom i stosowania napastliwych, osobistych wycieczek, jak to ma miejsce w wypowiedzi mojego Przyjaciela od ćwierćwiecza Waldka D., który zajmując arbitralne stanowisko w stosunku do Autora, którego bez głębszych refleksji ustawił jako swego adwersarza i stosując pseudosolidną argumentację w kapryśny sposób próbuje zdezawuować wyniki cudzej pracy. I nie tylko. Bo wynika z tego, że każdy, kogo cieszy ukazanie się pierwszego, kompleksowego, katalogowego opracowania jest dyletantem absolutnym i nieukiem, jak przykładowo autor powyższej prezentacji. Na szczęście nie wszyscy przyjmą negatywne stanowisko "Valdemarasa" za dobrą monetę i jak nasz załogowy kolega "marek56" nie zrażony procentową oceną jej bezwartościowości (w celu zwalczania konkurencji?), książkę tę nabędą.
Egzegezy cudzych wyników prac badawczych powinny być poddawane konstruktywnej interpretacji, reinterpretacji, poddawane analizie i życzliwej krytyce. Dyskusja w tych kwestiach powinna polegać na wymianie i obalaniu argumentów, a nie na demonstrowaniu swego fundamentalistycznego myślenia, opartego na wiedzy "objawionej", dla której mam stanowisko sceptyczne. Postuluję zatem dalszą kontynuację pożytecznych badań nad historią floty statków rzecznych, bez wyszukiwania drobnych, nieistotnych potknięć badaczy, wzorem kuglarzy wyciągających z cylindra kolejne króliki.
Cytując Antoniego Słonimskiego daję Ci Waldku w konkluzji życzliwą radę: "Jeśli nie wiesz jak się zachować, zachowaj się przyzwoicie".
kpt.ż.ś. Adam Reszka
A. Reszka pisze.
-Podobnie jest z wieloma statkami rzecznymi, których dzieje od położenia przysłowiowej "stępki" w XIX w., do kasacji niekiedy nawet w w. XXI, są owiane sprzecznymi legendami i na tyle pogmatwane, że ich rzetelne wyjaśnienie i wiarygodne odtworzenie nie jest dziś w znacznej części przypadków w pełni możliwe i stanowi ono ową "strefę milczenia". Ergo R11; wielu badaczy opierających się często na relacjach "naocznych świadków" łatwowiernie przyjmując je za pewnik i dowód historyczny, zbacza siłą rzeczy na interpretacyjne manowce, wpadając tym samym w swoistą pułapkę metodologiczną. Odnalezienie i dopasowanie brakujących klocków będzie w tej układance bardzo trudne, lub wręcz niemożliwe..
Adamie jest to w większości możliwe tylko trzeba sporo czasu spędzić w archiwach co M. Michalski za pewnie nie uczynił bo nie widzę aby powoływał się na żródła archiwalne. Już delikatnie napiszę że korespondując ze mną autor na zasadzie dawaj dużo otrzymujesz nic dostał wiele rzeczy na tacy. Problem w tym że nie wyrażałem zgody na podanie tych informacji ani zdjęć. Stało się inaczej. Być może zrobię listę statków do których mam zastrzeżenia a będzie tego sporo np. tylko A:
A.LANNA 4
AGAHELL
ALA winno być ALLA
ALLESTEIN
ALMERIE
ANDRZEJ
ANDRZEJ HRABIA POTOCKI
ANDRZEJ ZAMOYSKI
ANKLAM
ANNEMARIE
ATLANTIC
to tylko litera A nie wypisuje brakujących statków.
Tu można wiele dodać gdyż są dokumenty. Nie chcę już porównań itp. Podtrzymuję moją decyzję że praca jest kiepska i nie usprawiedliwia tego senioralny wiek autora. Zgadzam się też czekając aż się wszystko zbierze to nie wyda się nic. Ale spieszenie się też nie jest dobrym doradcą a dlaczego się spieszył to ja wiem. Mimo wszystko mam zamiar nabyć pozostałe tomy bo ciekaw jestem dalszych wywodów autora. O obu Panom czyli Adasiowi Reszce i M. Michalskiemu życzę dużo zdrowia i jesszcze długich lat życia.
Pozdrawiam z nadzieją na lepsze - kpt.ż.ś. mgr Adam Reszka
Pozdrawiam wszystkich
Czuję się po tej naszej wymianie poglądów jak "na kacu". Moją intencją nie było Ci "dołożyć", lecz po starej przyjaźni doradzić. Nikt nie odmawia Ci prawa do krytyki - a wręcz przeciwnie, z Twoją wiedzą i przygotowaniem krytykę uznałbym za Twój obowiązek. Ale robioną z empatią bez stosowania inwektyw. Wszyscy śledzimy zamieszczane na naszych łamach Twoje materiały i nie sądź, że nie stać nas na ich ocenę. Jeśli ktoś czegoś nie wie o jakimś statku a chciałby się o nim dowiedzieć, zwraca się imiennie do Ciebie z przekonaniem, że dostanie wyczerpującą odpowiedź i zawsze ją uzyskuje. W tych sprawach masz u nas ugruntowany autorytet i oby tak było nadal.
Nie miej do mnie przeto urazy - przepraszam - Adam
to już na zakończenie. Ja nie mam do Ciebie urazy ani żalu wymiana poglądów nawet najbardziej krytyczna jest przeze mnie do przyjęcia. To że się niezgadzamy w niektórych kwestiach to dobrze ba nawet bardzo dobrze. Tak powinno być. Być może kierowały mną emocję ale to postępowanie Pana M. Michalskiego wobec mnie do tych emocji doprowadziły. Każda praca w tym również moje opracoawania nie są wolne od luk czy błędów można to zrozumieć. Byłem w trakcie przygotowania recenzji do tej pracy, myśle że jestem w stanie to dokończyć eliminując i zachowując dystans do autora a opierając się na analizie tekstu i materiałów żródłowych zawartej w tej pracy. Książka się ukazała i to jest fakt a jaką ma wartość no cóż czas pokaże.
Pozdrawiam
Pozdrawiam.