Bug na wysokości wsi Mościce Dolne (woj. lubelskie) jest nadal niebezpieczny. Jednak mieszkańcy zagrożonych gospodarstw na razie nie chcą ewakuacji, na opuszczenie domu zdecydowała się tylko jedna rodzina. Wojsko i strażacy są w pogotowiu. Od wtorku woda z rzeki Bug wylewa się spod kry.
Kiedy cierpią ludzie i to zimą przy minus 20 stopniach - ekofile popijając koniaczek siedzą sobie w ciepłych bamboszach przed telewizorkiem i podziwiają dzielnych strażaków i żołnierzy...
A jak się ociepli na tyle, że można już bez kalesonów i uszanek - wypełzają z nor i wieszczą światu jedynie słuszną tezę.
Jak długo jeszcze można ich bzdety znosić?
Wieś Mościce n. Bugiem została zasiedlona jako pustać-nieużytek zalewany rokrocznie przez Bug w w. XVIII przez uciekających przed obowiązkiem służby w wojsku pruskim żuławskich Mennonitów-Holendrów, za zgodą Króla Polskiego Stanisława Augusta Poniatowskiego. Mennonici osiedlali się w Królestwie na terenach łęgowych nad Wisłą, budując swoje obejścia na sztucznie usypanych wzgórkach-"terpach". Ich osiedla jednodworcze można spotkać jeszcze wzdłuż lewobrzeżnej Wisły między Kazuniem a Wyszogrodem. Do Mościc dostali się ci przybysze "okazją" na powracających z Gdańska "na pusto" dubasach, które wyładowawszy w Gdańsku zboże wracały do portów macierzystych nad górnym Bugiem. Wieś tę nazywano niegdyś Holendry lub Olendry. Była ona znana ze świetnego gospodarowania i pisano o niej sporo w prasie dwudziestolecia międzywojennego. W połowie lat trzydziestych wieś tę odwiedził oficjalnie Prezydent RP Ignacy Mościcki, gdzie był podejmowany obiadem. Na pamiątkę jego pobytu nazwę jej zmieniono na Mościce.
Można to sprawdzić - ale wszystkie obejścia pomennonickie nie uległy podtopieniu, natomiast nowe, budowane w ostatnich latach bez uwzględnienia warunków powodziowych, mają pół metra wody na podwórkach i w budynkach.
Rolnicy-Holendrzy nie mieli szczęścia do władz Generalnego Gubernatorstwa, które uznało ich za Volksdeutschów, zmuszając do służby w Wehrmachcie. Czołówka Armii Sowieckiej po przekroczeniu Bugu wielu mężczyzn osadziła w syberyjskich łagrach. Po wyzwoleniu opierając sie na błędnych przesłankach, zamiast Mennonitów zostawić, nasze władze objęły ich przymusowym wysiedleniem. Wszyscy oni znaleźli się wraz ze swymi pobratymcami z Żuław na terenach nierolniczych w Lueneburgerheide k. Hamburga, które pięknie zagospodarowali.
W Mościskach w latach sześćdziesiątych mieszkała tylko jedna mennonicka staruszka, której pozwolono litościwie na pozostanie.
Orientacyjnie podaję: ujście rz. Muchawiec km 283,20, gdzie kończy się Bug żeglowny; m. Szostaki km 326,60 gdzie zazwyczaj staje czoło zatoru; m. Mościska km 338,10 - to podtopiona wieś; i inna ciekawostka - m. Kuzawka km 346,60 gdzie dotychczas dłubią czółna jednopienne, z których parami łowią ryby (tylko duże sztuki) nie znanym na ogól typem sieci zwanej "włoczkiem".
Jeśli Kapitan pozwoli, to gotów jestem tę technikę połowu opisać.
Utrzymując Bug w stanie dzikim, czynniki odpowiedzialne za dobro swych obywateli, wydając zgodę na budowę nowych zabudowań gospodarczych w sąsiedztwie dużej rzeki o zmiennych stanach wody, powinny czynić to z przewidywaniem ewentualności podtopien i zalań, nie licząc już skutków takich oczywistych zjawisk. Bo stanu klęski żywiołowej nie oddali od poszkodowanych uważany ostatnio za remedium Sztab Antykryzysowy ani obecność pływających transporterów gąsienicowych (PTG), których w naszym wojsku zostało zaledwie kilka.
Pozdrawiam Włodek.
Górna Odra przed jej regulacją, wylewała kilkanaście razy do roku. Rynek wrocławski przynajmniej dwa razy do roku był w wodzie. Więcej na temat powodzi na Odrze znalazłem pod adresem na waszej stronie :
http://powodz.wro...
Sytuacja zmieniła się diametralnie dopiero wówczas gdy zakończono pierwszą kanalizację górnej Odry. Kanalizacja przyczyniła się do wzrostu cywilizacyjnego regionu i oprócz ochrony przeciwpowodziowej przyniosła inne korzyści np.:
wzrost populacji rybostanu,
regulacja stosunków wodnych i kultury rolnej,
liczne miejsca pracy
uzyskiwanie energii potencjału wody
transport wodny
wypoczynek nad wodą
Panowie w waszych rękach sprawa tych biednych ludzi z nad Bugu i mądra regulacja tej dziewiczej rzeki. Słyszałem, że po Bugu od ujścia do Wisły do Brześcia ma przebiegać międzynarodowa droga wodna E-40.
Dla zainteresowanych żeglugą
Zachęcam do zajrzenia na Google Earth jak wygląda żegluga po stronie Białoruskiej powyżej Brześcia. To się nazywa różnica cywilizacyjna. Jednak na czyją korzyść.
W Odrze stany wody są średnie i niskie bo spływ lodu jest bardzo dobry, a jedyne miejsce o przekroczonym stanie alarmowym (Gozdowice) to tradycyjne miejsce tworzenia się zatorów. Ma to zostać poprawione dzięki naprawie zabudowy hydrotechnicznej po polskiej stronie. Tu jednak docierają lodołamacze i zator zostanie na pewno usunięty. Można też zrzucać ładunki z helikopterów - okolica jest prawie bezludna.
Dorzecze Wisły wygląda zupełnie inaczej i przyczyną wysokich stanów dopływów jest głównie brak swobodnego spływu lodów w korycie rzeki głównej.
Pozdrawiam Józef