Friedrichshafen leży pośrodku północnego brzegu Jeziora Bodeńskiego. Przy ładnej pogodzie rozciąga się piękny widok na szwajcarskie Alpy, a dokładnie mówiąc na ich część zwaną Alpami Appenzelskimi. Najwyższym szczytem Alp Appenzelskich jest widoczny na zdjęciu Säntis (2502 m.n.p.m.), a na lewo od niego niewiele niższy Altmann (2435 m.n.p.m.). Jezioro ma w tym miejscu 12 km szerokości, chociaż wygląda jak szersza rzeka.
Wracając do parowców w porcie. Uchwycić w obiektyw aż pięć za jednym zamachem to (wtedy), nie było takie proste. No więc przy pirsie patrząc od lewej: „Württemberg“ (1903-1944), szwajcarski „Rhein” (1906-1966), na prawo „Hohentwiel” (1913-1962). Przy południowym molo „Friedrichshafen” (1909-1944) i „König Wilhelm“ (1901-1938). Ktoś powie, przecież „Hohentwiel” istnieje do tej pory! Niezupełnie, tylko jego kadłub i maszyna parowa są oryginalne, reszta to rekonstrukcja. Ale pierwszorzędnie przeprowadzona!
W roku 1932, czyli w roku wykonania tytułowego zdjęcia, po Jeziorze Bodeńskim pływały 23 wielkie parowe bocznokołowce, transportując szybko i niezawodnie pasażerów we wszystkie jego zakątki (Jezioro ma 63 km długości). Największy rozkwit żeglugi parowej na tym wielkim akwenie przypadł na przełom XIX/XX wieku, kiedy to czynnych było jednocześnie ponad 30 bocznokołowców! Jezioro Bodeńskie było kolebką żeglugi parowej w Europie środkowej. To tutaj pływały parowe bocznokołowce o najwyższym ówcześnie poziomie technicznym i architektonicznym. Budowały je tak renomowane zakłady (bo trudno je nazwać stoczniami), jak szwajcarskie Escher-Wyss i Sulzer, J.A. Maffei z Monachium, Maschinenfabrik Kuhn ze Stuttgartu, Christof Ruthof z Mainz czy stocznia w Linzu nad Dunajem.
Poniżej widok na Säntis i Altmann 90 lat później. To zdjęcie własnoręcznie pstryknąłem
Widoczność była dobra, ale nikt nie pomyśli że w linii prostej to 30 kilometrów! Kliknąć.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby napisać komentarz.
Oceny
Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników. Proszę Zaloguj by zagłosować.
Żadne oceny nie zostały dodane.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies
Wracając do parowców w porcie. Uchwycić w obiektyw aż pięć za jednym zamachem to (wtedy), nie było takie proste. No więc przy pirsie patrząc od lewej: „Württemberg“ (1903-1944), szwajcarski „Rhein” (1906-1966), na prawo „Hohentwiel” (1913-1962). Przy południowym molo „Friedrichshafen” (1909-1944) i „König Wilhelm“ (1901-1938). Ktoś powie, przecież „Hohentwiel” istnieje do tej pory! Niezupełnie, tylko jego kadłub i maszyna parowa są oryginalne, reszta to rekonstrukcja. Ale pierwszorzędnie przeprowadzona!
W roku 1932, czyli w roku wykonania tytułowego zdjęcia, po Jeziorze Bodeńskim pływały 23 wielkie parowe bocznokołowce, transportując szybko i niezawodnie pasażerów we wszystkie jego zakątki (Jezioro ma 63 km długości). Największy rozkwit żeglugi parowej na tym wielkim akwenie przypadł na przełom XIX/XX wieku, kiedy to czynnych było jednocześnie ponad 30 bocznokołowców! Jezioro Bodeńskie było kolebką żeglugi parowej w Europie środkowej. To tutaj pływały parowe bocznokołowce o najwyższym ówcześnie poziomie technicznym i architektonicznym. Budowały je tak renomowane zakłady (bo trudno je nazwać stoczniami), jak szwajcarskie Escher-Wyss i Sulzer, J.A. Maffei z Monachium, Maschinenfabrik Kuhn ze Stuttgartu, Christof Ruthof z Mainz czy stocznia w Linzu nad Dunajem.
Poniżej widok na Säntis i Altmann 90 lat później. To zdjęcie własnoręcznie pstryknąłem
Widoczność była dobra, ale nikt nie pomyśli że w linii prostej to 30 kilometrów! Kliknąć.