Ten unikalny statek pasażerski pływający po drogach wodnych Berlina, niejeden z nas napewno już widział. Zbudowany został na stoczni Büsching & Rosemeyer we Vlotho/Uffeln nad Wezerą. Kadłub, z uwagi na napięte terminy powstał w Holandii w Bergen op Zoom i w częściach przytransportowany do macierzystej stoczni. Konstruktorem statku był dipl. ing. Albert Neesen, który przyczynił się do powstania kilku poprzednich jednostek Stern und Kreisschiffahrt. Wyposażenie salonu w pysku i w szyi wieloryba, a także powłokę zewnętrzną ze stylizowanymi łuskami zaprojektował architekt wnętrz Filke z Bremerhaven. I tu zoolodzy proszeni są o wyrozumiałość... Co złośliwsi nazywają to pływające dzieło sztuki skrzyżowaniem okrętu podwodnego z łodzią latającą i ciastem marmurkowym z foremki
Odbiór "ryby" przez armatora na stoczni w Uffeln odbył się 10 kwietnia 1973, a chrzest 2 maja w Berlinie (wtedy Zachodnim). Matką chrzestną została żona ówczesnego burmistrza Berlina Zachodniego Klausa Schütza, pani Heidi Schütz. Pierwsze podejście nie udało się. Nylonowa linka pękła i butelka szampana wylądowała w wodzie. Za drugim razem poszło już gładko.
Wielu napewno zapyta skąd ta niecodzienna konstrukcja? Różnie mówią. Wtedy, na początku lat siedemdziesiątych modna była powieść Hermana Melville'a "Moby Dick" o ogromnym białym kaszalocie, czyli o uzębionym wielorybie (Thomas Mann zaliczał "Moby Dick" do dziesięciu najlepszych dzieł literatury światowej). Przy małej dozie fantazji wieloryba można sobie w ten sposób wyobrazić. Inni twierdzą że to na pamiątkę niespodziewanego pojawienia się na Renie w 1966 czterometrowej bieługi, która dopłynęła aż do Bonn. Wtedy dopiero zawróciła żeby po kilku dniach zniknąć w Morzu Północnym. Ale prawdopodobnie był to chwyt reklamowy na przyciągnięcie turystów do Berlina Zachodniego i chęć zrobienia mieszkańcom miasta bombowej niespodzianki. Cała budowa zachowana była w głębokiej tajemnicy i aż do chwili przybycia statku do Wannsee, nikt niczego się nie domyślał. Tylko Stasi było o wszystkim dokładnie poinformowane... jak się później okazało. Za to na zakończenie rejsu dziewiczego było "czarno" od wiwatujących tłumów w porcie w Tegel!.
Wracając jeszcze do bieługi. Jakie było zaskoczenie załogi tankowca na dolnym Renie gdy zoczyła wieloryba. Zaalarmowana policja po przybyciu na statek najpierw kazała kapitanowi dmuchać w balonik! Ale wieloryb rzeczywiście był i płynął w górę rzeki. Okazało się że pochodził z frachtowca, który miał go dostarczyć do jednego z angielskich ogrodów zoologicznych. Statek przewrócił się w sztormie (a może tylko przechylił), bieługa została wypłukana do morza i przez nikogo nie zauważona dotarła na Ren...
Przed zmianą systemu "Moby Dick" pływał według ścisłego rozkładu jazdy po Haweli, od Wannsee przez Tegel do granicy NRD na Niederneuendorfer See. Po zjednoczeniu jego "pole działania" znacznie się rozszerzyło. Pływa również do Potsdamu, do Lehnitz a przez Kanał Hohenzollern aż na Szprewę do centrum miasta. W wyjątkowych wypadkach dociera aż do Brandenburga. Z uwagi na niskie mosty, nie może za daleko zapuszczać się Szprewą w kierunku wschodnim. Raz, w roku 1998 zdarzyo mu się zerwać sterówkę pod Weidendammer Brücke na Friedrichstrasse - kapitan zbytnio zszedł ze środka toru. Było nawet kilkoro lekko rannych.
"Moby Dick" wielokrotnie był modernizowany, ale jego wnętrza pozostały w nostalgicznym stylu lat siedemdziesiątych. W roku 1979 zaprezentował się jako tło w filmie fabularnym Ulriki Ottinger "Bildnis einer Trinkerin", czyli "Portret pewnej pijaczki".
Jego wymiary: 48,27 x 8,20 x 1,28 m. Napęd stanowią dwa sześciocylindrowe diesle MAN typu 2156 MT po 155 KW, działające na dwie czteroskrzydłowe, stałe śruby napędowe typu Schaffran. Zapotrzebowanie na prąd w pełni pokrywa agregat o mocy 78 KW. Cały układ napędowy mieszczący się w rufie statku, jest tak spokojny i wyciszony że 'Moby Dick" nazywany jest czasami "szepczącym olbrzymem". Jego prędkość na spokojnej wodzie wynosi 20 km/h. Może zabrać 400 pasażerów. Wtedy, w 1973 roku kosztował 1,8 mln. DM. Właścicielem "wieloryba" jest największy berliński armator "Stern und Kreisschiffahrt".
Poczta Berlina Zachodniego wydała w roku 1975 pięcioznaczkową serię historycznych berlińskich statków pasażerskich. Na jednym z nich jest "Moby Dick", a całą serię można obejrzeć w naszej galerii "Żegluga na znaczkach".
Jeszcze kilka zdjęć "wieloryba", które wyszukałem w internecie.
"Moby Dick" przy Greenwichpromenade w Tegel:
Berlin - Spandau, lipiec 2010:
W okolicach Potsdamu. Lato 2008:
Cikawostka: W rejonie Kolonii na Renie istnieje jeszcze jeden "Moby Dick", trzy lata młodszy ale o sylwetce znacznie mniej interesującej.
I na samiutki koniec chciałbym jeszcze dorzucić coś z moich filatelistycznych zbiorów (nie znowóż takich wielkich). Z okazji ukazania się owej serii historycznych statków Berlina, wydano również kilka kopert pierwszego dnia obiegu z "Moby Dickiem". Trzy z nich mam, ale myślę że to nie wszystkie:
Cześć Mirek,
mam fotki obydwu statków, niestety z tym z Kolonii będzie problem z przekopaniem się przez kilka tysięcy zdjęć zrobionych w ciągu ubiegłego roku ;-) W ramach wolnego czasu postaram się znaleźć, a jeżeli się nie uda to pstryknę go jeszcze raz, w końcu dość regularnie kursuję na tej trasie. Ale berliński jest zdecydowanie ładniejszy
Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników. Proszę Zaloguj by zagłosować.
Żadne oceny nie zostały dodane.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies
Odbiór "ryby" przez armatora na stoczni w Uffeln odbył się 10 kwietnia 1973, a chrzest 2 maja w Berlinie (wtedy Zachodnim). Matką chrzestną została żona ówczesnego burmistrza Berlina Zachodniego Klausa Schütza, pani Heidi Schütz. Pierwsze podejście nie udało się. Nylonowa linka pękła i butelka szampana wylądowała w wodzie. Za drugim razem poszło już gładko.
Wielu napewno zapyta skąd ta niecodzienna konstrukcja? Różnie mówią. Wtedy, na początku lat siedemdziesiątych modna była powieść Hermana Melville'a "Moby Dick" o ogromnym białym kaszalocie, czyli o uzębionym wielorybie (Thomas Mann zaliczał "Moby Dick" do dziesięciu najlepszych dzieł literatury światowej). Przy małej dozie fantazji wieloryba można sobie w ten sposób wyobrazić. Inni twierdzą że to na pamiątkę niespodziewanego pojawienia się na Renie w 1966 czterometrowej bieługi, która dopłynęła aż do Bonn. Wtedy dopiero zawróciła żeby po kilku dniach zniknąć w Morzu Północnym. Ale prawdopodobnie był to chwyt reklamowy na przyciągnięcie turystów do Berlina Zachodniego i chęć zrobienia mieszkańcom miasta bombowej niespodzianki. Cała budowa zachowana była w głębokiej tajemnicy i aż do chwili przybycia statku do Wannsee, nikt niczego się nie domyślał. Tylko Stasi było o wszystkim dokładnie poinformowane... jak się później okazało. Za to na zakończenie rejsu dziewiczego było "czarno" od wiwatujących tłumów w porcie w Tegel!.
Wracając jeszcze do bieługi. Jakie było zaskoczenie załogi tankowca na dolnym Renie gdy zoczyła wieloryba. Zaalarmowana policja po przybyciu na statek najpierw kazała kapitanowi dmuchać w balonik! Ale wieloryb rzeczywiście był i płynął w górę rzeki. Okazało się że pochodził z frachtowca, który miał go dostarczyć do jednego z angielskich ogrodów zoologicznych. Statek przewrócił się w sztormie (a może tylko przechylił), bieługa została wypłukana do morza i przez nikogo nie zauważona dotarła na Ren...
Przed zmianą systemu "Moby Dick" pływał według ścisłego rozkładu jazdy po Haweli, od Wannsee przez Tegel do granicy NRD na Niederneuendorfer See. Po zjednoczeniu jego "pole działania" znacznie się rozszerzyło. Pływa również do Potsdamu, do Lehnitz a przez Kanał Hohenzollern aż na Szprewę do centrum miasta. W wyjątkowych wypadkach dociera aż do Brandenburga. Z uwagi na niskie mosty, nie może za daleko zapuszczać się Szprewą w kierunku wschodnim. Raz, w roku 1998 zdarzyo mu się zerwać sterówkę pod Weidendammer Brücke na Friedrichstrasse - kapitan zbytnio zszedł ze środka toru. Było nawet kilkoro lekko rannych.
"Moby Dick" wielokrotnie był modernizowany, ale jego wnętrza pozostały w nostalgicznym stylu lat siedemdziesiątych. W roku 1979 zaprezentował się jako tło w filmie fabularnym Ulriki Ottinger "Bildnis einer Trinkerin", czyli "Portret pewnej pijaczki".
Jego wymiary: 48,27 x 8,20 x 1,28 m. Napęd stanowią dwa sześciocylindrowe diesle MAN typu 2156 MT po 155 KW, działające na dwie czteroskrzydłowe, stałe śruby napędowe typu Schaffran. Zapotrzebowanie na prąd w pełni pokrywa agregat o mocy 78 KW. Cały układ napędowy mieszczący się w rufie statku, jest tak spokojny i wyciszony że 'Moby Dick" nazywany jest czasami "szepczącym olbrzymem". Jego prędkość na spokojnej wodzie wynosi 20 km/h. Może zabrać 400 pasażerów. Wtedy, w 1973 roku kosztował 1,8 mln. DM. Właścicielem "wieloryba" jest największy berliński armator "Stern und Kreisschiffahrt".
Poczta Berlina Zachodniego wydała w roku 1975 pięcioznaczkową serię historycznych berlińskich statków pasażerskich. Na jednym z nich jest "Moby Dick", a całą serię można obejrzeć w naszej galerii "Żegluga na znaczkach".
Jeszcze kilka zdjęć "wieloryba", które wyszukałem w internecie.
"Moby Dick" przy Greenwichpromenade w Tegel:
Berlin - Spandau, lipiec 2010:
W okolicach Potsdamu. Lato 2008:
Cikawostka: W rejonie Kolonii na Renie istnieje jeszcze jeden "Moby Dick", trzy lata młodszy ale o sylwetce znacznie mniej interesującej.
I na samiutki koniec chciałbym jeszcze dorzucić coś z moich filatelistycznych zbiorów (nie znowóż takich wielkich). Z okazji ukazania się owej serii historycznych statków Berlina, wydano również kilka kopert pierwszego dnia obiegu z "Moby Dickiem". Trzy z nich mam, ale myślę że to nie wszystkie:
mam fotki obydwu statków, niestety z tym z Kolonii będzie problem z przekopaniem się przez kilka tysięcy zdjęć zrobionych w ciągu ubiegłego roku ;-) W ramach wolnego czasu postaram się znaleźć, a jeżeli się nie uda to pstryknę go jeszcze raz, w końcu dość regularnie kursuję na tej trasie. Ale berliński jest zdecydowanie ładniejszy
i
W większej rozdzielczości można zobaczyć tutaj http://zegluga.szympanstudio.pl/index.../index.php